narzeczona-lukego2

Mamuś, a chciałabyś być narzeczoną Lukego?

38

1

Szósty rok osobisty (znajdują się w nim Czwórki, czyli ja) ponoć właśnie się zaczyna.

Czytam właśnie, że
„Praca zejdzie na dalszy plan i pozwoli wam znaleźć czas na realizację innym planów i pomysłów na życie. Uda wam się w końcu przeczytać zaległe książki, obejrzeć ulubione filmy i seriale, chodzić na koncerty i do teatru”.

Taki sympatyczny rok mi się szykuje, a tu jutrzejszy koniec świata pakuje się w paradę.
Że książki zaległe przeczytam, do teatru pójdę…
W związku z tym, zamówiłam w Legolasie parę pozycji, w tym jeden album do oglądania. Obejrzeć zdążę może jeszcze przed końcem świata. Przeczytać już może nie.
Więc zanim zamknę na wieki, napasę oczy obrazem zupełnie innego świata.
Innego niż nasz i innego niż oglądałam w Sanoku, w zamku na wystawie twórczości Beksińskiego.
Chwilę przed kataklizmem ostatecznym – Beksiński?
Nie kopie się leżącego….chociaż, ten chichot? Może być zaraźliwy.
DSC07373pm
DSC07374pm
Kto wie za czym oni tak biegną?

37

0

„(…)Hej, przed sześciuset laty w dobrym mieście Opolu Kneź Bolko Zezowaty zebrał
ludność na polu i oznajmił po pańsku, Że urządza festiwal(…)”

Urlop minął jak pocisk, tydzień zwolnienia jak drugi wystrzał, a tu Opole w telewizji. Jesienne i nudne. W listopadzie by pasowało

Jubileuszowy koncert Maryli Rodowicz przesączył mi się z telewizora, właściwie z powodu ciekawości któż tam będzie w kontekście zaistniałej sytuacji.
Smutne to było przedstawienie. Jubilatka jak by nie było jest ważną personą w świecie muzyki rozrywkowej od wielu lat, a na jej jubileuszu nie pojawił się nikt z jej pokolenia. Nikt kto z nią pracował, bawił się… i konkurował o laury i sławę. Wolałabym nie mieć jubileuszu wcale niż taki.
Cóż widocznie musiał się odbyć „dla chleba”.
Pamiętam jak się kiedyś na to Opole czekało. Piękna pogoda, stopnie wystawione, albo świadectwa już schowane w domowych archiwach. Beztroska w sercu, letnia sukienka na grzbiecie, a w telewizji taka frajda… i w dodatku można było z tej okazji późno pójść spać.
Nieodżałowany Andrzej Waligórski jak wieszcz przewidział w którą to w końcu pójdzie stronę.

https://www.youtube.com/watch?v=7f0jlKqd0qM

36

0

Nie mogę patrzeć na serial „Przystanek Bieszczady”, bo od razu odechciewa mi się tam jechać.
Tak na mnie ten serial działa, pewnie odwrotnie do zamierzeń twórców.
Nie patrzę więc i za chwilę jadę, bo po pierwsze było postanowione rok temu.
Po drugie wkurzają mnie ludzie niedotrzymujący słowa, lenie, którym się nie chce zrobić tego, co powinni.
Czyli ludzie ogólnie.
Bo znajdźcie mi człowieka, który wypełni obowiązek jak zapowiedział, jeśli zapowiedział go kobiecie, która nie rzuca kurwami, chujami i nie pierdoli wszystkiego co chwilę.
Jeśli tylko się da, nie dotrzymuje się takiej słowa.
Bo można.
Więc, żeby nie nakręcać się dalej, trzeba wyjechać w Bieszczady, żeby odnowić swoje zdolności do tolerancji.

A z tych męskich spraw to chyba niedźwiedzie.
Póki co mam słabe rozeznanie czym jest męskość.
Boję się hipotetycznego niedźwiedzia. Babcia Wnukom kazała kupić gwizdek, żeby w razie czego odstraszać hałasem.
Kupię.
I pałę na cymbała, który oświadczenie o tym, że mi pogiął drzwi samochodu pisze trzeci tydzień, a jest ojcem sąsiadki, więc kontakt ma łatwy.

35

0

Było minęło.
DSC07182m2
Babcia Wnukom na dalszych badaniach zwiedza placówkę szpitalną w Zdunowie, nie machała więc w tym roku na pożegnanie żaglowcom.
Drogi znów przejezdne, a Wały Chrobrego czekają na mistrzów fajerwerków. Ja też czekam, bo bardzo lubię te dziecinne chwile zachwytu nad czymś pięknym przez moment.
Tłumy na finałach regat falowały z komórkami, aparatami, smartfonami podziwiając piękne jednostki i robiąc mnóstwo zdjęć głównie sobie.
Zlot najpiękniejszych żaglowców i mięsa.
Jak zwykle chodziłam głodna, bo na licznych kramach z jedzeniem skwierczały różne smakowicie wyglądające kawałki zanurzone do połowy w tłuszczu. Wątroba mi się cofnęła pod sam kręgosłup.
Trafiłam na stoisko chwalące się z daleka, że promuje rybactwo, ale tam ulotki tylko świadczyły o intencjach.
Żadnych ryb wędzonych ani smażonych. Z punktu widzenia ryb, to oczywiście dobrze.
W końcu zjadłam dwa sznurki obwarzanków, takich jak z prawdziwego odpustu.
Wesołe miasteczko się rozrasta, co impreza to więcej różności dla dzieciaków i młodzieży.
Ech, gdyby tak mieć 15 lat, to by człowiek się cieszył z tego gwaru, huku i pojazdów wprawiających błędnik w obłęd.
A tak, co?
Cieszę się, że inni mają tyle atrakcji dookoła i żeby im tylko na to starczyło forsy i siły.
Na ulubieńca Kruzensterna dostać się było jak zwykle nie sposób, chyba, że ktoś ma cierpliwość stania w ogromnych kolejkach. Ja nie mam.
Zdjęcie kolosa w całej okazałości byłoby najlepsze z drona. U mnie tylko tak się udało:
DSC07254m2
Był Sydov, byli inni, ale Kruzenstrna ludzie znajdą nawet postawionego w najdalszym kącie nabrzeża.
Ale cóż, my zwykli zjadacze chleba, stąpający po lądzie też możemy popływać.
Czym?
Na przykład tym:
DSC07247m2
A na wieczór po cichutku, wstydliwie na koncert przybyła WŁADZA. Władza była zaproszona, ale bała się zasiąść normalnie tam gdzie miała zarezerwowane miejsca, więc oglądała koncert z pokładu Daru Młodzieży.
Władza chyba bała się na zapas, po pierwsze jest za mała, żeby ją było od razu widać, a po drugie, kto by tam patrzył na władzę, skoro były ładniejsze i ciekawsze rzeczy do oglądania:
DSC07240m2
DSC07206m2
DSC07214m2

34

0

Irytują mnie t-shirty z powstańczymi symbolami. Skoro to taka świętość, czemu często szargana na piwnych brzuchalach typów spod ciemniej gwiazdy?
Tylko patrzeć jak na kokpitach samochodów zacznie się kołysać plastikowe P na sprężynce.
Powstańców coraz mniej, wrzasku coraz więcej.
Jak zamknie oczy ostatni, będzie wreszcie można mówić na temat powstania co się komu podoba.
A rząd angielski na następne 30 lat przedłużył utajnienie dokumentów dotyczących decyzji politycznych z 1944.
Czego się tak w nich boją?
Wstydzą?
Moje pokolenie już się tego nie dowie.
Dowiedzą się dopiero ci, których to mało będzie interesować.
Jest podpis na poniższym rysunku, więc odważam się zamieścić.
Trafne:
44

33

0

Błądząc po blogach, otwierając kolejne linki, których nazwy wpadły mi w oczy, trafiam na zdanie:
Gdy byłam nastolatką miałam okazję pomagać przy męskim klasztorze. Ja i moje koleżanki.

A koledzy z klasy nie mieli okazji pomagać przy klasztorze, cholera jasna?
A może kopali w tym czasie ogród klasztorowi żeńskiemu, bo to ciężka praca?

Nie, nie podejrzewam od razu molestowania.
Przynajmniej nie od razu.
Od razu po przeczytaniu takiego zdania, przychodzi mi na myśl, co za lenie śmierdzące idą do klasztoru, rezygnują z życia we dwoje, nie biorą za życie w parze odpowiedzialności, a i tak znajdą sobie furteczkę, sposobik, wymyk jakiś malutki, żeby korzystać z usług kobiet.
Co za….., gotuje mi się w gardle nieparlamentarne określenie, chociaż nie, niekoniecznie…. co za cwaniaki bezczelne.
O… to mnie poruszyło, bardziej niż cokolwiek ostatnio.

Głupie jesteśmy chyba, statystycznie.
Wciąż jeszcze głupie….
Wkurzyłam się.

32

2

O pogodzie można powiedzieć tyle, że z pewnością jest zaplanowana od pierwszej do ostatniej kropli. Przez naturę, która wie co robi. Cieszą się nawilżone aż do korzeni drzewa, a my parasole w łapy i siedzieć cicho, żeby się naturze nie rzucać w oczy.

Szarpie i szarpie tęsknota za mądrą, kochaną psicą, która nigdy nie chciała się uczyć psich sztuczek typu podaj łapę to dostaniesz ciasteczko. Potem będziesz podawać łapę bez ciasteczka, ale za to z nieustającą nadzieją na nie. A ludzie będą się z tego nie wiedzieć czemu cieszyć.
Inteligencja Smugi przejawiała się w tym, że jak miała problem to wymyślała samodzielnie rozwiązanie.
Wiele było takich historii. Ostatnim jej pomysłem było stawanie łapką na naszych stopach, żeby zasygnalizować swoją obecność pod nogami. Nie miała już siły ani refleksu żeby uskoczyć przed nadepnięciem, a uparcie lubiła plątać się pod nogami.
Kiedyś nie chciała jeść, kucnęłam przy niej i zaczęłam prosić, żeby jadła, bo osłabnie, bo musi brać leki, bo żołądek i tak dalej – jak do człowieka. Popatrzyła, popatrzyła, że płaczę, dźwignęła się i poczłapała do kuchni do miski.

Z wielką świadomością spędzaliśmy z nią czas. Świadomością, że jest to czas ostatni.
Ani pół skargi z niczyich ust nie padło z powodu ciągłego prania kocyków, podkładów, gotowania odpowiednich potraw, wymyślania sposobów i podawania leków co do godziny. Wożenia samochodem na przyjemniejszy niż po chodniku spacer. Wszystko co było możliwe, było robione. I ona wiedziała o tym. Mam nadzieję, że wszystko czego doznała i doświadczyła u nas popchnie ją w kierunku dobrego następnego życia.

Moja wyobraźnia, rozumowanie i logika skłania mnie do sądzenia, że istnieje koło życia, w którym kręcimy się wznosząc się co jakiś czas na wyższy poziom duchowy.
Nie jestem człowiekiem wiary, wiara nie potrzebuje wiedzy.
Mnie się musi logicznie składać, to akurat mi się składa, ale oczywiście nie wystarcza do dyskusji, więc póki co zmykam przed mądralami, co to wiedzą WSZYSTKO i na pewno.

mały2

31

0

Sen o Marszałku A.Waligórski

Śnił mi się wczoraj Pan Marszałek,
Śnił mi się wczoraj, jako żywo!
Wąsy miał długie, osiwiałe,
I maciejówkę też miał siwą

I jakąś troskę miał na twarzy,
A gdy spytałem go o powód,
Z goryczą w głosie się poskarżył:
– Ot, i czepiają mnie się znowu!

Łgali żem austryjacki agent,
Że cud nad Wisłą to Francuzi,
Że faszyzm zaprowadzić chciałem,
A teraz wszyscy „Józiu, buzi!”

Toć to komedia, farsa czysta,
Że naraz do mnie tak przylgnęli!
Wszak ja z profesji terrorysta,
Z wiary przypadkiem ewangelik,

Z potrzeby chwili jam dyktator,
Zaś z charakteru raczej furiat…
Lecz gdzie tam! Nie zważają na to
Rząd, opozycja, MON i Kuria!

Wciąż tylko o mnie „dziadek, dziadek”.
Tfu, późne wnuki, słuchać hadko,
Całujcie wy mnie wszyscy w zadek!
Tu krzyk się podniósł:
- Rozkaz, dziadku!

Wódz się najpierw skonsternował,
Potem uśmiechnął się uprzejmie
I rzekł:
- Ja już to proponował
Endekom w przedwojennym sejmie,

Ale nie chcieli w żaden sposób,
Choć byłoby to ich zaszczytem,
A teraz, patrz pan! Tyle osób,
I jacy jednomyślni przytem!

Łatwiej obecnie rządzić krajem,
Lecz nie skorzystam z koniunktury,
Czołem, całujcie się nawzajem!
Tu z hukiem uniósł się do góry,

A późnym wnukom się zwiduje
Parlament, w kółko ustawiony,
Tak, żeby każdy, kto całuje,
Był całowany z drugiej strony.

30

1

Cóż powiedzieć.
Mówią, że za tęczowym mostem jest kraina bez cierpienia.

Dziękujemy przyjaciółko za 16 lat razem.

sm2

29

1

Dwa dni temu:
- Aaaaa tam, wielkie mi co…Trump przyjechał dzień wcześniej, żeby się wyspać, odpocząć, przyzwyczaić do zmiany czasu, zrobić kupę i odzyskać formę przed dalszymi spotkaniami – powiedział i nonszalancko przełączył kanał telewizyjny na najbliższy muzyczny.

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 tommek